wtorek, 31 maja 2016

Maj na zakupach.



      Dziś ostatni dzień maja. I chodź postanowiłam, że w maju nic sobie nie kupię, to w ostatnich dniach postanowiłam zaszaleć :D Przedstawiam Wam moje nowości, które będę używać 1 raz, jak i stare pewniaki :)


Kosmetyki :


Może zacznijmy od Kallosa Kreatin, którego chciałam od bardzo dawna. Zobaczyłam promocję w Hebe i kupiłam maskę za 9.99 zł :) Pierwszy raz w moich rękach :)


Żel ze świetlikiem lekarskim i herbatą. Szukam jakiegoś kremu pod oczy, dzięki któremu pozbędę się worków pod oczami z niewyspania i opuchlizny. Zaczynam od tych najtańszych. Upatrzyłam sobie go w Hebe za 6.99 zł :)


  

Dzisiejszym moim łupem są 2 delikatne szampony nadające połysk dla dzieci z NIVEA. Kupiłam je w Hebe w promocji 1+1 (50% taniej) tylko z kartą Hebe z okazji dnia dziecka. A że takową kartę posiadam, oba szampony kupiłam za jakie 11.25 zł :) Od dawna chciałam ten szampon przetestować na swoich włosach i akurat nadarzyła mi się okazja :)



Kupiłam będąc w biedronce, arganowe serum do włosów za 4.99 zł. Już raz miałam ten olejek / serum i wypadło całkiem dobrze. Postanowiłam zakupić kolejny raz :)


Emulsja do twarzy z olejkiem z drzewa herbacianego. Zamówiłam z Oriflame. Lubię niektóre ich kosmetyki a tą emulsję dostałam w prezencie i bardzo mi się spodobała. Jest to moje kolejne opakowanie za 9.99 zł :)

Akcesoria :


Jeśli jesteśmy przy firmie Oriflame, zamówiłam również naszyjnik Zoe w cenie 24.99 zł. Będzie idealny do mojej błękitnej sukienki :)


W biedronce upatrzyłam sobie również matę do ćwiczeń w cenie 18 zł. Teraz jeszcze bardziej motywuje mnie do ćwiczeń w domu a szczególnie na świeżym powietrzu :)

W parę dni wydałam około 90 zł. Portfel zrobił się o wiele lżejszy :( Ale nie żałuję swoich zakupów, jestem z nich w 1000 % zadowolona :)


Ps. ponadto kupiłam sobie w SH czarną koronkową sukienkę z Bershka za 3 zł ! Tutaj najbardziej zaszalałam :D Jeśli jesteście ciekawe sukienki, mogłabym zrobić jutro zdjęcia przy lepszej pogodzie :) 


Miałyście któreś z kosmetyków zakupionych przeze mnie w ostatnim czasie? 

Buziaki

niedziela, 29 maja 2016

Jak zużywam niechciane kosmetyki?




    Pewnego dnia gdy kupiłam szampon do włosów i okazał się zwykłym bublem zaczęłam myśleć że muszę go wyrzucić i 10 zł straciłam. Tak samo zaczęłam myśleć, jak odżywka do włosów nie sprawdziła się.
   Dlatego właśnie pomyślałam o napisaniu Wam co robię z kosmetykami, które nie spełniają moich oczekiwań.


Szampon
* super sprawdzi się jako żel pod prysznic,
* idealne myjadło do rąk i pędzli,
* ostatnio przydał mi się nawet do umycia samochodu czy płytek ściennych na dworze :)

Odżywka
* spisuje się dobrze do golenia nóg. Fajnie zmiękcza nam włoski, jak również nawilża skórę
* możemy myć nią włosy. Wiele dziewczyn w ogóle nie używa szamponu do codziennego mycia tylko właśnie odżywkę. Sama też próbowałam ale nie jestem przyzwyczajona do tego typu mycia włosów :-)
* trochę odżywki nakładam też na moją szczotkę z dzika, gdy ją myje i zostawiam na parę minut.

Oleje do masażu, olejki ciała
* oleje zużywam do demakijażu wodoodpornych kosmetyków jak tusze i kredki do oczu.
* suche miejsca na ciele smaruję olejkiem na noc. Mam pewność, że rano np, suche łokcie będą wyglądać o wiele lepiej
* można je zużyć do olejowania włosów
* olejek często nakładam na brwi i rzęsy oraz paznokcie. Najczęściej jest to olejek rycynowy lub oliwa z oliwek. Nadaje połysk paznokciom jak i je regeneruje, zaś rzęsy i brwi stają się bardziej mocne i ciemnieją.

Żele pod prysznic, żele do higieny intymnej
* żel pod prysznic spisze się dobrze jako myjadło do rąk
* żelem do higieny intymnej myję często włosy. Jest to łagodny preparat, więc nie boję się, że wysuszy bądź pogorszy jakoś stan moich włosów

Pasta do zębów
* według mnie ma tylko jedno zastosowanie. Mianowicie, jest dobra, jeśli chcemy szybko pozbyć się opryszczki lub innej nagłej krostki na naszej buzi. Dobrze ją wysusza.

Kremy do rąk
* używam, jeśli włosy mi się spuszą np, przez wilgotne powietrze na dworze
* możemy spokojnie kremować nim włosy (zamiast używać oleju)
*  czasami kremu do rąk używam do stóp

Preparaty do ust, balsamy
* doskonale działają na skórki paznokci, jak i na suche miejsca na naszym ciele. Mam właśnie ostatnio problem z łokciami jak i kolanami, są bardzo przesuszone. Na noc smaruję olejkiem albo po prostu zwykłą pomadką kupioną w sklepie za 2 zł bądź wazeliną

Peelingi do twarzy
* jeśli okaże się za mocny, możemy użyć do ciała
* spokojnie zużywam źle dobrany peeling do buzi, do peelingu rąk

Maseczka to twarzy
* jeśli na buzi się nie sprawdziła, to może na dłoniach?
* ostatnio nałożyłam maseczkę do buzi na stopy :D


   To by było raczej na tyle. Oczywiście są to moje sposoby i moje rady. Może komuś się przydadzą :) Hm zapomniała bym. Każdy niechciany kosmetyk, możemy przeciek dać komuś innemu. Jeśli nam nie odpowiada, może komuś innemu przypadnie do gustu?


A jakie Wy macie patenty na niechciane kosmetyki?
Buziaki

piątek, 27 maja 2016

Jak Zostałać Włosomaniaczką?



            Według mnie włosomaniaczka, to osoba, która dba o swoje włosy, patrząc w lodówce na jajko czy inne produkty spożywcze myśli : " może to dziś będzie moją maską na włosy? ". Sprawdza i testuje wieje kosmetyków do włosów aż znajdzie swoje perełki. Stara się nie niszczyć włosów prostownicą lub lokówką. I co najważniejsze kocha swoje włosy takimi jakie są.



A jak ja zostałam włosomaniaczka?

       Jeszcze w gimnazjum zaczęłam eksperymentować z włosami, żeby przestały wypadać, szybciej rosły i by każda dziewczyna zazdrościła mi pięknej tafli. Już przetestowałam na swoich włosach dużo domowych masek jak i wykupiłam pół rossmana. Znalazłam swoje perełki, odratowałam włosy, zaczęłam je zapuszczać i przestałam nadmiernie prostować.
Nie uważam że moje włosy są takie jak chciałabym aby były, ale są już w dużo lepszej kondycji.


Co osiągnęłam zostając włosomaniaczką?

     Na pewno moje włosy stały się bardziej gęste, 9 cm w kucyku to mój wielki sukces. W końcu zapuściłam swoje włosy. Udało mi się oduczyć prostować całe włosy, jednak grzywka nadal jest katowana. Nie są już tak bardzo zniszczone i wyglądają całkiem dobrze. Długość włosów też jest super, mogę je nareszcie zapuścić dzięki temu że są o wiele zdrowsze. Nauczyłam się również systematyczności i cierpliwości w dążeniu do celu. Gdy dopadało mnie zwątpienie na początku włosomaniactwa w to, że włosy mogą być ładniejsze zawsze myślałam " Jeśli dziś odpuszczę, jutro nie zobaczę efektów. Jeśli dziś zacznę pielęgnację, jutro będę o krok dalej o tych, którzy nie dbają o włosy."  Na tej samej podstawie myślę ćwicząc w domu. Ciężko jest zacząć ale efekty pracy są piękne. Martwisz się o czas? On i tak upłynie, a Ty będziesz cieszyła się pięknymi włosami :)




Jak więc zostać włosomaniaczką?

   To najważniejsze pytanie na jakie chcę odpowiedzieć w dzisiejszym poście.

   
    Najpierw, zanim rzucimy się w wir zakupów, sprawdźmy co już mamy w domu. Jeżeli nie mamy odżywki, maski, łagodnego szamponu do włosów, musimy się w nie zaopatrzyć. Możemy wykorzystać również rzeczy, które mamy w domu. Czyli oliwę z oliwek bądź inny olej jak z pestek winogron do olejowania włosów. Ja również wykorzystywałam w pielęgnacji miód, kakao i wiele innych rzeczy, które mam w domu jako dodatki do domowych maseczek.
 
    Następnie musimy pomyśleć, co musimy koniecznie mieć w swoim arsenale. Według mnie koniecznością jest olejek do zabezpieczania końcówek.
 
     Kolejną rzeczą jest systematyczność. Jeżeli swoimi włosami będziemy zajmować się tylko raz w tygodniu ciężko będzie nam zaobserwować jakieś efekty. Co prawda przyjdą ale będą zauważalne po długim długim czasie.
 
    Należy również dokształcać się w temacie czytania składów. Wyeliminować wszystko co niszczy nam włosy, lub przynajmniej starać się nie używać tego co niszczy nam włosy.

    Na koniec pozostaje już testowanie kosmetyków i dobranie je do swoich włosów. Musimy też określić porowatość włosów aby wiedzieć jakie składniki w kosmetykach mogą nam zaszkodzić.



Najważniejsze jest tylko to, żeby się nie poddawać i być systematycznym w tym co robimy.
O czymś zapomniałam? Piszcie w komentarzach :)

Buziaki.


sobota, 14 maja 2016

Alterra - ekologiczny olejej z pestek moreli



     Poprzedni olejek do zabezpieczania końcówek Isana, w połowie używania zmienił swój kolor i zapach, mimo iż data ważności wcale się nie kończyła.
     Musiałam więc się go pozbyć, obawiałam się złego działania na moich włosach.
Przy okazji odwiedzin w Rossmanie trafiłam na promocję olejku ekologicznego z pestek moreli. Był wtedy bodajże w cenie 9zł. Pomyślałam, że i tak muszę coś kupić do końcówek, więc go wypróbuje.

    Od producenta: Każdy włos zasługuje na indywidualną pielęgnację. Do produkcji tego olejku do włosów użyto wysokowartościowych produktów roślinnych, takich jak ekologiczny olejek z pestek moreli, ekologiczny olejek arganowy oraz ekologiczny olejek sezamowy. Wysokowartościowe olejki ułatwiają rozczesywanie włosów oraz nadają im połysk.
   Produkt Alterra spełnia surowe kryteria organizacji NATURE
* nie zawiera sztucznych barwników, substancji zapachowych i konserwantów
* bez silikonów, parafiny i innych produktów ropopodobnych
* przebadany dermatologicznie



   
    50 ml olejku znajduje się w plastikowej butelce z pompką. Super sprawa, chociaż 1 pełna pompka na moje włosy nie sprawdza się dobrze. Włosy stają się za bardzo ciężkie i nie chcą wchłonąć olejku. Dlatego dla mnie idealnie jest, gdy używam tylko pół pompki olejku.


     A jeśli jesteśmy już przy pompce, nie jest tak szczelna jak powinna. Po jej bokach wydostaje się produkt. Dlatego nie wyobrażam sobie wziąć go gdzieś ze sobą, ponieważ obawiam się, żeby czegoś nie zalał. Może buteleczka mi gdzieś spadła, lub siostra nie uważnie używała.
     Zapach jest fajny, trochę drażniący mój nos, jednak idzie się przyzwyczaić. Nie umiem go do końca określić. Pachnie trochę brzoskwiniami, morelami i jak by pomarańczą czy mandarynką. W każdym bądź razie, mi się podoba. Na włosach zapach wogóle nie zostaje.
    Olejek jest rzadki i takiej konsystencji się spodziewałam. Dobrze się go aplikuje na włosy.


  Skład produktu.:

Olej sojowy (nawilżenie)*, olej z nasion słonecznika ( nawilżenie, pozostawia tłusty film)*, emolient, olej ze słodkich migdałów (emolient), olej arganowy ( nawilżanie i regeneracja)*, olej tworzony z miąższu  owoców awokado ( emoilent)*, olej z pestek moreli (emolient)*, olej sezamowy (emolient)*, przeciwutleniacz (antyoksydant), substancja zapachowa**, kompozycja zapachowa**, kompozycja zapachowa**, kompozycja zapachowa**, konsystencja zapachowa**.

* składniki z certyfikowanych upraw ekologicznych
** z naturalnych olejków eterycznych

Jak można zobaczyć, pełno różnych olejków - emolientów, a nasz tytułowy olejek z pestek moreli, znajduje się dopiero na 6 miejscu.


   Działanie.: Używam olejku jakie 2-3 miesiące i jestem zadowolona. Pół pompki olejku rozcieram w dłoniach i nakładam na włosy od ucha w dół. Końcówki nie puszą się, nie fruwają wokół mojej głowy, są ładnie nawilżone i błyszczące. Tego najbardziej oczekiwałam.  Co prawda, końcówki nadal się rozdwajają, nie tak bardzo jak kiedyś, bo już się nie łamią i nie są suche jak siano ale potrzebują nawilżenia i ochrony takiej jak daje ten olejek.

Jestem zadowolona, że go zakupiłam i jak będę miała okazję, na pewno wypróbuję inne wersje tego olejku.


Buziaki.

Ps. Zobaczcie jakiego mam pomocnika przy pisaniu postów :D Moja Bombi uwielbia spać na laptopie :)


poniedziałek, 9 maja 2016

Niedziela Dla Włosów 13






   Opuściłam się trochę w ostatnich Niedzielach, powodów tego jest tak dużo, że brakło by tutaj miejsca. Ostatnio dużo chorowałam, angina, grypa a do tego powikłania, zapalenie płuc i cały kwiecień spędziłam w łóżku :( Maj zaczął się długim weekendem, który spędziłam poza domem wraz z narzeczonym. Nie zabrałam ze sobą nic, co by mnie kusiło do zaglądania w internet.

 
    Sobotnia "niedziela" nareszcie się ukazuje. Musiałam w końcu po chorobie i majowym weekendzie zająć się czymś a przede wszystkim swoimi włosami. Więc możecie zobaczyć jak bardzo je tym razem rozpieszczałam :)



    Z samego rana na całe włosy i skórę głowy, nałożyłam glutka z siemienia a na to olej z prażonych nasion sezamu. Trzymałam olej na włosach parę godzin. 30 minut przed zmyciem oleju, nałożyłam odżywkę Isana Professional do włosów brązowych. Odżywka ta nie spełnia moich oczekiwań. Myślałam, że chodź trochę zmieni się kolor moich włosów ale się myliłam. Co prawda, włosy są po niej zdyscyplinowane, sypkie ale za mało dociążone. Często po użyciu tej odżywki, tak czy tak włosy fruwały mi wokół głowy :D
   Następnie, wszystko zmyłam szamponem Isana Med - jeden tag. Osuszyłam lekko włosy i dałam odżywkę z Garnier olej z awokado i masłem karite. Trzymałam ją na włosach z 15 minut bo nie miałam jak jej wcześniej zmyć :) Ponownie nałożyłam glutka i po 15 minutach zmyłam. Na koniec dałam odżywkę bez spłukiwania z Joanny z miodem i cytryną oraz olejek do włosów z pestek moreli Alterra.

Włosy po całym zabiegu wyschły same. Na noc zawinełam je w 2 koczki ślimaki i poszłam spać. Rano włosy były tak śliskie, że żadna gumka, spinka nie dały radę ich utrzymać. Po 5 minutach trzeba było wiązać je od nowa :-) Z jednej strony, fajna sprawa, włosy były proste jak druty, gdzie moje włosy po koczku ślimaku wyglądają, jak bym kręciła je na grubej lokówce. Błyszczały się pięknie, były zdyscyplinowane i ładnie dociążone. Po prostu idealne włosy jakie mogłam sobie wymarzyć.

Dopiero po paru godzinach włosy zaczęły się jakoś odgniatać. Ze względu na brzydka pogodę za oknem, byłam zmuszona zrobić zdjęcia przy sztucznym świetle i dopiero wieczorem, więc niżej możecie zobaczyć jak zaczęły się kręcić po koczku trzymanym przez cały dzień ( z poprawianiem co 5 minut :D ).

Myślałam że przez glutka moje włosy ładnie się pokręcą, ponieważ przy jego nakładaniu ładnie się falowały. Myliłam się, ale taka wersja prostych włosów nawet bardziej mi odpowiada :)





Będę taką pielęgnacje powtarzać dużo dużo częściej! Efekt przeszedł moje najśmielsze oczekiwania :)

   Buziaki

niedziela, 8 maja 2016

Podsumowanie zapuszczania włosów w kwietniu




    Cały kwiecień spędziłam w łóżku, 2 tygodnie z antybiotykami, na pewno nie pomogły mi w zapuszczaniu włosów.

    Piłam herbatę pokrzywową codziennie, co mycie w skórę głowy wcierałam wywar z kawy a fusy służyły jako peeling, który wykonałam 3 razy w kwietniu. Ponadto często olejowałam skalp jak i całe włosy, i nakładałam glutka na skórę głowy. Włosy były myte może co 3-4 dni, nie ważne że były przetłuszczone, i tak leżałam w łóżku więc to mi nie przeszkadzało. Dlatego nie wykonywałam codziennie płukanki z kawy czy innych włosowych rytuałów.

   Grzywka w kwietniu urosła 2 cm! Jak dla mnie to duży sukces. Choroba nie dawała mi dużych szans na jakieś wyczyny z włosami, a dodatkowo antybiotyki i inne lekarstwa osłabiły nie tylko mnie ale moje włosy i paznokcie. Również na buzi zaczęły pojawiać się brzydkie krosteczki. W maju będę musiała wszystko porządnie wzmacniać od zewnątrz i wewnątrz.



Może polecacie jakieś dobre suplementy, witaminy stosowane po antybiotykoterapi? Kefiry, jogurty i mleko wcinam codziennie :)
Buziaki